Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Architektura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Architektura. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 stycznia 2013

NAJDZIWNIEJSZE BUDYNKI ŚWIATA: ZABAWA

Witajcie, dzisiaj kolejna część naszej zabawy. Wrzucam kolejne zdjęcia. Mam nadzieję, że obiekty zainspirują Was do czegoś nowego i liczę, że zgadywanka da Wam dużo radości.











sobota, 15 grudnia 2012

NAJDZIWNIEJSZE BUDYNKI ŚWIATA: ZABAWA

Dzisiaj będzie znowu trochę inspiracji...

Wszystko zaczęło się od tego, że dostałam od Pewnej Bardzo Miłej Osoby folder przepełniony zdjęciami najróżniejszych i najdziwniejszych cudów. Przyznam się szczerze, że do dzisiaj wielu z tych obiektów nie rozszyfrowałam. Zdjęcia będę wrzucała w kilku postach w pewnych odstępach czasu. Jest tego naprawdę dużo.
I w tym miejscu, liczę na Was. Wiem, że wielu z Was ma okazję bywać w różnych miejscach, macie w domach albumy o architekturze XX i XXI wieku a być może jesteście sami zainteresowani tematem? Dla najbardziej pomocnych i aktywnych, pomyślę o jakieś miłej niespodziance.
Przy okazji chciałabym, żebyśmy wybrali najdziwniejszy budynek świata. Przy każdej odsłonie naszej zabawy będzie przygotowana ankieta. Głosujcie :)

Od razu, uprzedzając pytania, piszę, że oczywiście, niektóre z tych budynków znam. Wiem, że niektóre zdjęcia są fatalnej jakości, ale wrzucam je tak, jak je dostałam.


ZAPRASZAM DO ZABAWY!













I jak? Znacie, któryś z tych budynków?

Jednocześnie, zachęcam Was do wybierania najdziwniejszego budynku świata.

Pozdrawiam!

czwartek, 15 listopada 2012

O upływie czasu i zapomnieniu...

Tak mi się dzisiaj nasuwają myśli o przemijaniu. Jest to związane chyba nie tylko z tym, że mamy listopad. Do tego szukając pewnych zdjęć znalazłam to. Zdjęcia z zeszłego roku, jak byłam w parku, zrobić zdjęcia starszej pani na ławce, na zajęcia ze wstępów. Jednak nic się nie zmieniło od tego czasu. Przynajmniej w tym miejscu. Jest to miejsce, o którym niby wszyscy wiedzą, a które wygląda, jakby cały cały świat o nim zapomniał. Jedynie upływający czas ciągle o nim pamięta i wcale nie jest dla niego łaskawy.




Lubię ten typ bramy wjazdowej. Szczególnie z takim zadaszeniem.



Fantastyczne detale i ornamenty na wykuszu

 

Czy do tego miejsca powróci kiedyś życie? Nie mam pojęcia. Czasem sobie myślę o życiu, które się toczyło za murami tego pałacu. Przecież tam mieszkali ludzie. To był ich dom. Coraz mniej nadziei na to, że te czasy, przynajmniej w drobnej cząstce wrócą.
Znamy przykłady wielu takich obiektów, które dzisiaj są hotelami, restauracjami, centrami kongresowymi a jeszcze kilka lat temu były w podobnym stanie. Ciągle czekam aż znajdzie się jakaś dobra duszyczka, która tchnie życie w pałac Donnersmarcków.

Na zakończenie starsza pani, dla której odwiedziłam tego dnia park. Dla niej czas również nie jest łaskaw. A mimo to nadal tam siedzi. Każdego dnia. Od wielu wielu lat.



wtorek, 13 listopada 2012

Artysta jest natchnionym rzemieślnikiem

To dosyć niezwykłe, ale w 1919 roku, czyli niedługo po zakończeniu wojny powstała szkoła, która zupełnie nie pasowała ani do czasu ani tym bardziej miejsca, w którym została założona. Jeśli powiem Wam, że w 1919 roku Gropiusowi udało się w Weimarze utworzyć szkołę, która całkowicie zrewolucjonizowała podejście do architektury i wzornictwa, będziecie chyba zaskoczeni, prawda? Mnie samej wydawało się, że to nie jest dobry czas i miejsce na rewolucje.


Pierwsza siedziba Bauhausu, Weimar

 


Das Staatliche Bauhaus, powstał z połączenia dwóch szkół artystycznych, Akademii Sztuk Pięknych i Szkoły Rzemiosła Artystycznego. Jednak nie myślcie sobie, że Gropiusowi było tak łatwo. Jego nominację na stanowisko dyrektora Bauhausu zatwierdził marszałek dworu w Weimarze, baron von Fritsch. Jak się później okaże, zrobił to bez konsultacji z księciem, co przysporzyło Gropiusowi dodatkowych trosk i zmartwień.

Walter Gropius, założyciel i pierwszy dyrektor Bauhausu

Była to szkoła rewolucyjna. Zarzucono tu tytuły naukowe i posługiwano się nazwami stosowanymi w odległych nam czasach, bo wrócono aż do średniowiecznych cechów. Wyobrażacie sobie szkołę bez studentów i profesorów? W Bauhausie spotkalibyście się z mistrzami, czeladnikami i terminatorami. Wynikało to z ideologii Gropiusa. Zmierzał do zniesienia rozdziału między architektem, artystą, rzemieślnikiem i przemysłem. Kurs był bez ograniczeń rasowych czy wiekowych. Pierwszymi uczniami Bauhausu byli ludzie w wieku od 17 do 41 lat! Część z nich wróciła z frontu i właśnie w Bauhausie szukali czegoś, co przywróci im sens życia a także zbiorowości, do której mogli by się przyłączyć. Dla najbiedniejszych studentów nauka w Bauhausie była za darmo.

Zamierzenia Gropiusa były nietypowe, mówił: Stwórzmy nowy cech rzemieślników bez podziałów klasowych, odgradzających rzemieślnika od artysty. Wspólnie projektujmy i twórzmy nową budowlę przyszłości, która obejmie w jedną całość architekturę, rzeźbę i malarstwo i którą pewnego dnia ręce robotników wzniosą ku niebu jako kryształowy symbol nowej wiary. W swoim słynnym manifeście, który ukazał się w niemieckich gazetach niedługo po otwarciu szkoły, zwraca uwagę na istotę rzemiosła. Podkreśla brak różnicy pomiędzy artystą a rzemieślnikiem. Mnie zaskakują słowa: Artysta jest natchnionym rzemieślnikiem. A Was?

Jednak, musimy pamiętać, że cały czas jesteśmy w XX wieku, ogarniętym wciąż ogromnym rozwojem przemysłu, a nie w średniowiecznym cechu. Gropius jest tego świadomy i zdaje sobie sprawę, że aby rzemieślnik, a także i artysta, mógł przetrwać w obecnych realiach musi nauczyć się tworzyć w kontakcie z przemysłem, ale podkreślmy tutaj, że przemysłowiec musi nauczyć się akceptować artystę i wartości przez niego reprezentowane. Zresztą, Gropius od samego początku swojej artystycznej kariery potrafił doskonale uchwycić wszystkie możliwości jakie dawały nowe materiały i nowe techniki.

Aby, wśród uczniów, zapoczątkować i pobudzić proces twórczy, Bauhaus zatrudnił największych awangardowych artystów, których poglądy miały ogromny wpływ na szkołę przez cały okres jej istnienia. Obecność Feiningera, Paula Klee, Kandinsky'ego, Moholy-Nagy'a, w szkole, była równa potępieniu w oczach władz Weimaru. Przecież byli tymi wywrotowcami, którzy popierali anarchistyczne idee napływające do Niemiec. Pamiętajcie, że w tym czasie, a im bliżej ku drugiej wojnie światowej tym bardziej, niemieckie władze popierały i były zwolennikami sztuki akademickiej.

Od początków Bauhausu do stylu, jaki możecie zauważyć na tym dziwnym znaczku z wcześniejszego posta (to po prostu logo Bauhausu), minęło trochę czasu. Szkoła ciągle ewoluowała i wraz z kolejnymi dyrektorami zmieniała nieco poglądy i główne cechy stylowe. Myślę, że o tym już innym razem. O Bauhausie potrafię tak godzinami :) a już późno...

Pierwsze zlecenie dla Gropiusa i jego uczniów :), Villa Sommerfelda

środa, 11 kwietnia 2012

O uroku rzeczy małych, które są najczęściej najbliżej nas i które najrzadziej zauważamy...

Dzisiejszy post rodzi się w bólach mojej głowy, więc raczej nie będzie należał do najdłuższych. Chciałam się dzisiaj podzielić z Wami, Drodzy Czytelnicy, swoją refleksją.

Czy Wy również tak macie, że idąc ulicą, tą samą, którą przechodziliście już przynajmniej tysiąc razy, nagle dostrzegacie coś zupełnie nowego? Nic wielkiego, jakiś drobny element architektoniczny... Prawdopodobnie znajduje się na tym budynku od jakichś stu lat a Wy dopiero dzisiaj to odkryliście... Niezwykłe uczucie.

Dlatego, idąc przez miasto, zawsze rozglądam się wokół siebie. Najdrobniejsze szczegóły na kamienicach naprawdę mnie cieszą. Przyjemnie mi, że sto lat temu architekt pomyślał o tym żeby kamienica była piękna, gustowna i elegancka. Dzisiaj często świadczy o zamożności, statusie społecznym i guście pierwszych właścicieli, których znamy już tylko z kronik, wycinków ze starej prasy, spisów, starych dokumentów.
Ogarnia mnie straszny smutek i żal, gdy te piękne domy popadają w ruinę, mieszka w nich tzw. underclass, znajdują się tam mieszkania socjalne dla ludzi, którym nie w głowie dbać o zabytek, w którym mają zaszczyt mieszkać. Żeby było jasne, nie chce ich wyrzucać z ich mieszkań i biorąc pod uwagę ich sytuację, często tragiczną, nie dziwię się, że nie ratują przed degradacją ich kamienic.
W innych, pobliskich miastach wiele ciekawych architektonicznie budynków, popada w ruinę w opustoszeniu. Pozamykane, odgrodzone, zapomniane, brak pomysłu na ich zagospodarowanie. Czasem władzom gminy czy miasta łatwiej jest je wyburzyć zamiast zainwestować w ich renowację.

Dzisiaj, kiedy szłam oddać książki do biblioteki, żałowałam (zresztą jak zawsze), że nie wzięłam aparatu. Wiele osób krytykuje nasze miasto, jako ruinę po okresie transformacji a mieszkańcy nie potrafią dostrzec jego uroku. Dalej słyszy się stereotypowe: Śląsk, to kopalniany syf, huty i wszystkie zakłady pozamykane, dzieci uciekajcie jak najdalej stąd, tu nic już nie ma. Wiele osób nie wie, że ma tuż pod nosem ogromny pałac po Donnersmarckach. Widzą tylko te "trochę drzew", co pozostało po ich posiadłościach. Chociaż to naprawdę piękny park.

Narodził się teraz nowy pomysł w mojej szalonej głowie. Pokażę Wam piękno mojego miasta! Jeśli chociaż jeden Siemianowiczan wejdzie tu zupełnie przez przypadek i dostrzeże chociaż trochę piękna wokół siebie, to spełni się jedno z moich marzeń. A więc, już wkrótce zapraszam na wycieczkę po moich Siemianowicach :)

Pozdrawiam!