sobota, 26 października 2013

Październik miał być zdecydowanie bardziej obfitym w owoce miesiącem. Miałam plany i pomysły. Mam je zresztą nadal. Tylko miesiąc mi już prawie minął a ja niewiele zdołałam wprowadzić w życie. Z powodów bardzo różnych, od długiej i wyczerpującej choroby zaczynając a na sprawach osobistych kończąc. Teraz już, nieco pozbierana, próbuję na nowo. Cieszę się, że mimo wszystko październik jest taki piękny i wyrozumiały.

Zaczynam pomału dojrzewać do pewnych decyzji. Ciągle się jeszcze waham. Ciągle mam jeszcze pewne obawy. Wątpliwości, czy sobie poradzę. Ale przede wszystkim, coraz bardziej mnie kusi, coraz więcej widzę możliwości a także coraz bardziej odczuwam presję mijającego czasu. Jeśli nie teraz to kiedy?

Dzisiaj w poszukiwaniu inspiracji wybrałam się na art of. Chociaż, w moim odczuciu, jest to bardzo komercyjna inicjatywa, to spotkałam cały szereg niezwykłych osób, głównie artystów, ale także architektów. Rozmowy z nimi, bardzo zresztą ciekawe, utwierdzają mnie tylko w mojej decyzji. Tematów, barwnych postaci, ciekawych życiorysów jest bardzo wiele. Marzy mi się, aby wzbudzić w ludziach przynajmniej odrobinę wrażliwości i trochę ukierunkować swoje zainteresowania. Rozwinąć nieco swój potencjał, o ile gdzieś tam w ogóle we mnie drzemie. Działać, działać i jeszcze raz działać. Bez działania oszaleję, to wiadomo. Jednak chciałabym działać bardziej świadomie i niekoniecznie dla siebie samej w czeluściach sieci.


6 komentarzy:

  1. Mam nadzieję że z tą chorobą to już definitywny koniec.
    Plany to dobra rzecz, ale zawsze warto zostawiać sobie margines na pewne od nich odchylenia ;-) działaj, planuj! Czekam na dalsze wieści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po ostatnich trzech tygodniach mam również nadzieję, że z chorobą koniec na najbliższe kilka lat ;)
      Z planami to różnie u mnie bywa, póki co nie chcę zapeszać ;)

      Usuń
    2. Trzymam kciuki więc i za zdrowie by dopisywało i za planowanie :-) sama mam z planowaniem też na bakier więc rozumiem :) poza tym wiesz, nie wszystko da się zaplanować ;) spontaniczność to też całkiem fajna sprawa :)

      Usuń
    3. Dziękuję :) Przyda się, bo już trochę moja pewność siebie zaniża swoje loty.
      Co do planowania, to ja raczej do tych spontanicznych należę :)

      Usuń
  2. Ty zdrowiejesz a na mnie choróbsko przeszło przez internetowe kable, bo coś się czuję, jakby ktoś mnie przeżuł i wypluł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tosia, czuję się wręcz jak nowo narodzona ;)

      Usuń